wtorek, 3 maja 2016

Hybrydy i wpadki kosmetyczne

Kilka tygodni temu zostałam właścicielka zestawu startowego Semilac. Oczywiście wmawiałam sobie, że hybrydowe paznokcie będą dla mnie wybawieniem, bowiem zwykły lakier bardzo szybko mi odpryskiwał i zdarzało się, że w pracy moje dłonie wyglądały tak strasznie, ze wstydziłam się podać dłoń na przywitanie. Przekonywałam więc sama siebie, ze ten zakup jest niezbędny, że zwróci mi się szybko, bo przecież przed ważnymi okazjami takimi jak wesela czy bale chodziłam do kosmetyczki "na paznokcie". W rzeczywistości jednak stałam się ofiarą świetnej akcji marketingowej tej marki, która sprzedawała nie tylko produkt, ale tez styl życia. Nienaganny styl życia eleganckiej kobiety.


Niestety muszę przyznać, że był to niepotrzebny zakup. Po pierwsze czas nałożenia hybryd jest tak długi, że spokojnie mogłabym lakierować paznokcie klasycznymi lakierami co drugi dzień. Po drugie wcale nie wytrzymują u mnie całego tygodnia i schodzą mi z paznokci płatami. Wiem, możliwe że robię coś nie tak, ale oglądałam wiele filmów instruktażowych i nie znalazłam jakiś szczególnych błędów. Natomiast w  pracy odszedł mi lakier z obu kciuków, obciach większy niż odpryski. Nie byłam elegancka panią.
Nie czuje się jednak oszukana, nadal bardziej wierzę blogom i vlogom niż telewizji, to co sprawdza się u innych nie koniecznie musi u mnie, poza tym bardziej chodzi mi o to, że powinnam się zastanowić "czy ja na pewno tego potrzebuję?". Dziś mogę odpowiedzieć: nie potrzebowałam zestawu do robienia paznokci hybrydowych, ale już go mam, więc póki co ozywam, może to kwestia wprawy. 

Skoro jestem już w temacie kosmetycznych pomyłek to opowiem o ostatniej: poszłam na złuszczanie kwasami do kosmetyczki. paliło mnie strasznie, bałam się, że skóra będzie odchodziła mi płatami. niestety nie ma żadnego łuszczenia, wysypało mnie tylko podskórnie, więc wyglądam gorzej niż na początku. Biorąc pod uwagę te kwasy i paznokcie muszę powiedzieć, że kwiecień nie był miesiącem udanych inwestycji.

Za to maj rozpoczął się świetnie. Cieszę się, że nie skusiło mnie na nową fryzjerkę, która pracuje z kosmetyczką która zrobiła mi te bezowocne kwasy. Chciałam już zrezygnować z blondu, ale jak widzę fryzjerkę z jeszcze większymi odrostami niż moje, z przetłuszczonymi włosami zwiniętymi w koka na czubku głowy, która ze znużeniem proponuje mi prawie czarna farbę przy czym zaznacza, że ta farba wypłucze się z tej jasnej części (czyli po 2 tygodniach odrost byłby czarny, reszta włosów - kolor zagadka) to po prostu mi się odwidziało. 
Jako klientka marnotrawna wróciłam wiec do swojej fryzjerki. Ta wybiła mi z głowy tak nagły powrót do naturalnych włosów, w końcu sama zrobiła ze mnie blondynkę więc wie ile się przy tym napracowałyśmy, zaproponowała więc koloryzację 3D i tak dobrała kolory, żeby potem odrost wyglądał naturalnie. Wygląda to super i w końcu czuję się jak JA w ciemniejszych włosach. 

Buziaki
Kasia 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz