czwartek, 14 stycznia 2016

Podsumowania i plany

Na przełomie roku przeglądam  blogi czekając na wpisy z podsumowaniami i planami na kolejne miesiące. Wyobrażam sobie jak dana osoba wspomina kilka poprzednich miesięcy, uśmiecha się, może smuci, mam jednak wrażenie że  za każdym razem kiedy planuje co zrobi w nowym roku, robi to z nadzieją i poczuciem, że ot tym razem wydarzy się coś wyjątkowego.
Tak tez jest w moim przypadku.

Rok 2015 był spokojny, łaskawy, upłynął bez większych zawirowań, nie było sytuacji które w znaczący sposób odmieniły moje życie ani na lepsze ani na gorsze. Mogę jednak uczciwie podsumować, że przez większość czasu byłam po prostu szczęśliwa.

Moje sukcesy roku 2015
- Moja duma i radość czyli Mała K. W listopadzie 2015 skończyła 8 lat, nauka idzie jej łatwo, jest wspaniale pyskata i lubi sport (było dla mnie ważne aby nie była fizyczną łamaga jak ja). Moją wielka dumą jest to, że udało mi się wychować ją w wielkiej miłości do książek, teraz to ona czyta mnie, a nie ja jej.
- Praca bez większych kłopotów (te mniejsze udało się naprawić)
- Miłość: w 2015 częściej niż kiedykolwiek myślałam o wyprowadzce. Związek w którym nie ma problemu zdrad, przemocy, kłopotów finansowych, ale są dwie trudne osoby które za często się kłóciły kompletnie o wszystko sprawia że dochodzisz do miejsca w którym wiesz że nie wytrzymasz ani jednego dnia więcej. Lubię powiedzenie "dno ma to do siebie żeby się od niego odbić". I tak chyba się stało, doszliśmy do ściany, odbiliśmy się od niej i zbliżyliśmy do siebie. Tak więc trwamy dalej, uśmiechnięci i szczęśliwi, a może zakochani od nowa?
- Moim wielkim sukcesem ubiegłego roku jest moja nowa przyjaźń. Pozwoliłam sobie użyć tego zwrotu (którego normalnie staram się nie nadużywać), bo spotkanie osoby z którą czujesz się jakbyście znali się od lat, której ufasz bardziej niż ludziom których od wielu lat  znasz osobiście jest wyjątkowe. Beata (tak kochana to o Tobie) jest mi już bardzo bliska, a ja naprawdę trudno nawiązuję bliskie relacje z ludźmi, uśmiech pojawia się u mnie już na zasadzie odruchu Pawłowa kiedy widzę, że przyszedł nowy mail :-)

Moje porażki
- wciąż nie zrobiłam prawa jazdy. Wstyd mi, że ja taka wyzwolona kobieta telepię się autobusami do pracy gdzie ocierają się o mnie brzuchaci panowie lub proszę się P żeby mnie gdzieś zawiózł.
- Ciągłe ta sama praca. W połowie czerwca minie 10 lat jak pracuję w tej samej firmie. Jestem już wypalona, ale czekałam żeby skończyć ważny temat. i ten moment nastąpi już wkrótce. Powiem jednak szczerze że przez 9,5 roku mogłabym nauczyć się więcej i bardziej rozwinąć, bo mimo że awansowałam i dostawałam podwyżki to i tak robiłam to samo.

Plany na 2016
- wstyd przepisywać z roku na rok, ale oczywiście prawo jazdy :-)
- zmiana pracy- jestem już zmotywowana na 100% tylko nie wiem kto w łodzi zapłaci mi tyle ile chcę
- wysterylizować kotkę, która jak to określił ostatnio weterynarz ma "niezidentyfikowaną płciowość" bo stanowczo za rzadko ma ruję. Mam więc kotkę genderystkę.
- wrócić do praktykowania zazen.
To tylko plany, bo o marzeniach już wkrótce...

K.


6 komentarzy:

  1. Życzę Ci, aby wszystkie twoje plany zrealizowały się, Wspaniałego 2016 roku, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. łezka ukręciła mi się w kąciku z radości :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Prawo jazdy.... ehhh zdałam za 6 razem ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. hej! Ja właśnie w tym roku też Obchodziłam dziesiątą rocznice odkąd zaczęłam pracę w mojej firmie .... I też czuję się wypalona. Co prawda pieniądze dobre i niby na ogół wszystko by się wydawało w porządku ale jakoś tak brak motywacji żeby tam ciągle chodzić. Podziwiam i gratuluje twoje zdeterminowanie do znalezienia nowej pracy w nowym roku. Życzę powodzenia

    OdpowiedzUsuń