piątek, 30 października 2015

Skills Box 2 - czyli dawka inspiracji na listopad

Drugie pudełko SkillsBox trafiło dziś w moje ręce. Cieszyłam się jak dziecko rozpakowując ciężką paczkę.
Na powitanie inspirujący cytat ( w moim przypadku idealnie dopasowany do sytuacji w jakiej się obecnie znajduję)

W środku jak dotychczas herbaty, przewodnik po zawartości i koperta inspiracji (głownie promocje i rabaty)

Bohaterami tego pudełka są:
1. Książka o skutecznym zarządzaniu "Poszukiwanie doskonałości w biznesie" Thomasa J.Petersa i Roberta H.Watermana

2.HAPPY LISTczyli inspirujące listy (w czym jestem dobra/ o czym marzę itd)

3"Terminarz coachingowy 2016. Rok pozytywnych zmian".

4. Torba na zakupy Niby zwykła torba ale z przesłaniem :-)

Czy jestem zadowolona? TAK. Książkę przeczytam, w "inspirujące listy" się pobawię- w ramach autoanalizy. kalendarz jest super, pięknie wykonany, duży, ciężki i pełen inspiracji, ale nie jestem pewna czy będę z niego korzystała, bo napaliłam się już na inny. Zobaczę, może jednak przy nim zostanę, jak nie to komuś sprezentuję.

Tym razem kot nie towarzyszył mi podczas odpakowywania. Byliśmy pogniewani za poranne obsikanie mojego łózka :-)

Pozdrawiam Was gorąco
K.

niedziela, 25 października 2015

Moje 35 urodziny

35 lat minęło... na szczęście nie jak jeden dzień.

Bilans tych lat jest dodatni, dzieciństwo typowe dla wszystkich dzieci z lat 80-tych czyli zabawy na podwórku z kolegami i koleżankami, samotne powroty ze szkoły z kluczem na szyi (uwielbiałam być sama w domu), szkołę średnia wspominam bardzo miło, studia doceniam dopiero teraz i żałuje ze nie chciało chodzić mi się na wykłady (jestem strasznym leniem),  Czy bym coś zmieniła? Z jednej strony nie, bo podoba mi się moje życie teraz, ale jedyne czego żałuję to że nie spróbowałam drugi raz zdawać na medycynę, zmieniłabym tylko to.
Ostatnie 10 lat to już życie zawodowo - rodzinne. Córka to moje oczko w głowie, moja duma i radość. Praca, jak to praca zawsze można zmienić. Nazywanie ośmiogodzinnego siedzenia za biurkiem karierą jest poważnym nadużyciem,  ale jestem dobrze za nie wynagradzana więc generalnie nie narzekam, ale czuję już powoli wypalenie.
 Oznak upływającego czasu nie odczuwam, nie mam zmarszczek, albo po prostu ich nie zauważam, grawitacja odbija się już na jędrności mojego ciała, ale ono i tak podoba mi się bardziej niż 15 lat temu, akceptuję siebie w 100%.
Z wiekiem przyszła do mnie akceptacja, ale stępiły mi się pazury, kiedyś byłam nieustraszona, dziś częściej odpuszczam i wycofuję się, wolę spokój. Ale czasem tęsknię za tą pyskatą Kaśką która nie szła nigdy na kompromisy, chciałbym żeby chociaż częściej mnie odwiedzała jeśli nie może wrócić na stałe.
A co przede mną? Mam nadzieję, ze jeszcze wiele się wydarzy. Tęsknię za nauką więc może jakieś studia podyplomowe? Może aikido kiedy za miesiąc P wróci z kursu? Mała Kasia jest coraz większa i ja mam już więcej czasu dla siebie, ćwiczę, mam zamiar być długo zdrowa i atrakcyjna, planuje wrócić do praktykowania Zazen. Przede mną jeszcze dużo nowego...

niedziela, 18 października 2015

Tydzień z książką- "W sieci korzyści. Jak wykorzystać LinkedIn w kontaktach zawodowych"

Oprócz kryminałów czytam tez ciekawe poradniki. Jako iż jestem na etapie zawirowań zawodowych, zastanawiam się nad zmianami, obraniem zupełnie nowego kursu, stwierdziłam że dobrze wypełniony profil w LinkedIn będzie mi pomocny. Sięgnęłam więc po "Jak wykorzystać LinkedIn w kontaktach zawodowych", Wayna Breitbartha.



Czym jest LinkedIn?
LinkedIn jest czymś w rodzaju Facebooka dla specjalistów. Może być twoim wirtualnym CV jeśli szukasz pracy lub bazą potencjalnych pracowników jeśli akurat chcesz kogoś zatrudnić lub jesteś rekruterem.

Dla kogo?
Odpowiedź jest prosta: dla każdego. Niezależnie od tego czy aktualnie szukasz nowej pracy czy nie, profil w LinkedIn może być Twoją zawodową wizytówką, Jeśli jesteś studentem, nie masz dużego doświadczenia, ale np. udzielasz się jako wolontariusz,lub działasz w rożnych organizacjach, stowarzyszeniach w LinkedIn masz również możliwość podkreślić ten rodzaj aktywności i zwrócić na siebie potencjalnych pracodawców.
I wreszcie dla przedsiębiorców, jako wizytówka Waszej firmy.

Jakie rady znajdziecie w książce?
Autor uczy jak wykorzystać wszystkie możliwości (warto zwrócić uwagę., że głównie darmowej wersji)  konta LinkedIn, tak aby w 100% wykorzystać jego potencjał.  jest to książka zarówno dla osób które swoją przygodę z portalem dopiero rozpoczynają jak również dla osób które konto już mają, ale chcą je uzupełnić i wykorzystać w pełni . Do tej drugiej grupy należę ja.

Dowiecie się jak założyć konto, dlaczego odpowiednie zdjęcie to połowa sukcesu, jak wypełnić profil aby był atrakcyjny dla waszych przyszłych pracodawców, klientów lub przyszłych partnerów, jak budować sieć kontaktów, czym i jak ważne są rekomendacje, słowem wszystko co musicie wiedzieć aby Wasza kariera ruszyła z miejsca.

Sama będę modyfikowała swój profil. Obecny jest dość nędzny (chyba tylko mój Facebook z imieniem i nazwiskiem wygląda gorzej), wypełniony po angielsku (obawiam się o jakość tłumaczenia), bez zdjęcia, tylko podstawowe informacje. Mam zamiar zmienić profil podążając za wskazówkami  z książki, jeśli pozostanę przy wersji angielskiej to poproszę o kogoś o pomoc w tłumaczeniu żeby nie wpaść na głupich błędach jeśli zależy mi na profesjonalnym profilu. . W każdym razie jako uzupełnienie dzisiejszego wpisu podzielę się z Wami moimi uwagami i spostrzeżeniami z uzupełniania własnego profilu w następnych tygodniach

Warto wspomnieć słowo o autorze, którego historia pokazuje jak przypadkiem można znaleźć na siebie pomysł. Wayne Breitbarth zajmował się (i wciąż się zajmuje) sprzedażą mebli biurowych, potem poznał LinkedIn, zagłębiał się w jego tajniki po to, żeby stworzyć wizytówkę własnej firmy, a w końcu zaczął  dzielić się z ludźmi na całym świecie swoją wiedzą i doświadczeniem w zakresie tego portalu stając się oficjalnym,ale niezależnym trenerem LinkedIn.

Pozdrawiam
K.

niedziela, 11 października 2015

Tydzień z książką- MROCZNY ZAKĄTEK

Statystyczny Polak czyta mniej niż jedną książkę rocznie. Dla mnie to niewyobrażalne, ponieważ ja kocham czytać i robię to w każdej wolnej chwili (ale głownie podczas godzinnej jazdy autobusem do lub z pracy). Nie lubię dzielenia literatury na tą gorszą i lepszą, "wiekopomne' dzieła omawialiśmy wszyscy w szkole, w dorosłym życiu wg mnie najważniejsze to czytać w ogóle. tak więc wolę ludzi czytających erotyczne przygody Crossa lub Greya czy kryminały (które jeszcze kilka lat temu tez były uważane za literaturę gorszego sortu) niż "statystycznego Polaka".
Przyznaję od razu- ja kocham kryminały i te czytam najczęściej. Nie uważam ich za ogłupiające czy nic nie wnoszące, otóż kryminały uczą logicznego myślenia, kojarzenia faktów, poza tym jak każda inna książka są pożywką dla naszego mózgu z samego faktu, że są właśnie czytane.
Staram się czytać minimum jedną książkę tygodniowo (oczywiście zależy od jej objętości) i w związku z tym postanowiłam w każdą niedzielę cyklicznie dodawać wpis na temat ostatnio przeczytanej pozycji w mojej bibliotece. A przy okazji muszę przyznać że i moja biblioteka zmieniła wygląd- otóż kupiłam sobie czytnik ebooków. szczerze nie sądziłam że się do niego przekonam, a teraz ciężko wyobrazić mi sobie zabranie do autobusu wydania papierowego. kocham zapach papieru, jego teksturę i wygląd grzbietów równo ułożonych książek na półce, ale prawda jest taka, że miejsca na moje zbiory już praktycznie nie mam, więc mój Kindle (bo taki posiadam) jest dla mnie bardzo wygodny.
Ale wracając do ostatnio przeczytanej powieści:
to "Mroczny zakątek" Gillian Flynn

Gillian Flynn to również autorka  słynnej"Zaginionej dziewczyny" i "Ostrych przedmiotów" .
W "Mrocznym zakątku" mamy tajemnicę masakry rodziny Dayów, z której z życiem uszła tylko ośmioletnia Libby Day. Skazany za tą zbrodnię jest brat Libby -Ben. Po prawie 20 latach od tych wydarzeń Libby będzie się musiał zmierzyć ponownie z przeszłością (ach brzmi to jak recenzja z plakatu słabego filmu). W książce przeplatają się opowieści z dnia masakry i równolegle z "współczesności" - taka retrospekcja jest charakterystyczna dla kryminałów Camilli Lackberg.
Nie będę zdradzać Wam zakończenia, to jasne, ale powiem Wam że nawet mnie "opadła szczęka". Jeśli nie lubicie tradycyjnych kryminałów ze staroświeckim detektywem lub policjantem (głownie emerytowanym i poturbowanym życiowo) to gorąco Wam polecam książki Flynn, to są bardziej thrillery z zarysowanymi fantastycznymi kobiecymi postaciami. Nie lubiłam Libby Day na początku, była leniem i cwaniarą, ale potem., w miarę rozwoju akcji zmieniała się, jakby dojrzewała.
W "Zaginionej dziewczynie" i "Ostrych przedmiotach" główne bohaterki są równie ciekawe, ale każda jest inna, to znaczy że autorka nie idzie na łatwiznę, ale ma dla nas przygotowaną naprawdę dopracowaną opowieść. Wszystkie trzy książki Wam polecam, ale szczerze to własnie "Mroczny zakątek" podobał mi się najbardziej, trzymał w napięciu tak, że byłam gotowa jeździć od pętli do pętli i nie iść do pracy :-)

Udanego tygodnia
K.

piątek, 2 października 2015

SKILLS BOX- pudelko niespodzianka dla ambitnych kobiet.

Lubię ideę boxów- pudełek niespodzianek. Subskrybowałam już Glossybox z kosmetykami, które w początkowym założeniu  miały być luksusowe, a okazało się, że w większości były to produkty drogeryjne. I o ile miałam radość z comiesięcznego odpakowywania pudełek, to już z testowania kosmetyków na które spokojnie mogłabym sobie sama pozwolić nie wzbudzało we mnie żadnych pozytywnych emocji. W efekcie końcowym muszę stwierdzić, że były to pieniądze wyrzucone w błoto, bo za te kilka stówek (zamówiłam minimum 10 pudełek) mogłabym kupić kilka produktów "z wyższej półki".
Subskrybowałam tez pudełka CUD MIÓD, to była już ciekawsza inicjatywa, bowiem co miesiąc dostawałam zestaw zdrowych produktów spożywczych, często z polskich rodzinnych małych manufaktur. Zdarzało mi się, ze coś nie było w moim guście kulinarnym, ale prawda jest taka, że większości produktów lub producentów nie znałam więc istniała mała szansa żebym kupiła je sama. CUD MIÓD nie był więc porażką finansową, a miłą choć zaledwie trzymiesięczną przygodą.

Jakiś czas temu przeczytałam o raczkującej wówczas inicjatywie dla przedsiębiorczych, ambitnych lub spragnionych motywacji (to ja) kobiet - SKILLS BOX. Szybko zasubskrybowałam pudełka i z niecierpliwością czekałam na pierwsze z nich.

I oto wczoraj je otrzymałam.

Pudełko ozdobione jest grafiką Gosi Zimniak z Bloga Freelancerki


W środku zapakowane produkty i przewodnik po zawartości  październikowego Skills Box

Według rady z przewodnika zaparzyłam jedną z trzech herbat , które nalazły się w środku, usiadłam wygodnie na podłodze z kotem i Małą K i przeglądałam prezenty.
A tam:
Karteczki memo FINGER-IT,  "lista rzeczy do zrobienia" od Dobrze Zorganizowanej

Notes włoskiej marki Moleskine oraz książka "Zakamarki marki. Rzeczy, o których mogłeś nie wiedzieć, zapomnieć lub pominąć podczas budowania swojej marki" Pawła Tkaczyka

Oraz "dziennik coachingowy. 365 pytań od twojego coacha" Kamili Rowińskiej  i Kamili Kozioł
 Dodatkowo koperta inspiracji, w której znalazły się zakładki motywacyjne, bony rabatowe na rożne szkolenia coachingowe i mini trening pozytywnego myślenia Marty Żubryckiej

 Podsumowując- kot zachwycony. ja bardzo zadowolona. Bo pudełko okazało się ciekawą, wyjątkowa inicjatywą.
Miesięczna subskrypcja kosztuje 99PLN, ja zamówiłam trzy pudełka za 282PLN, półroczna subskrypcja kosztuje 534PLN
Czy się zwróciło? Chyba tak, choć w przewodniku nie ma podanych cen załączonych produktów, ale sama książka "zakamarki marki" kosztuje (wg.ceny tylnej okładce) 39,00zł, a "dziennik coachingowy" wg kuponu rabatowego w cenie regularnej kosztuje 77zł
Nie mogę się doczekać następnego pudełka, które dostanę ok 30 października. Jeśli chcecie dostać listopadowy box, musicie złożyć zamówienie do 20.10.
Polecam, jeśli tak jak ja lubiecie wszelkie motywacyjne akcje.
Pozdrawiam
K.