niedziela, 22 marca 2015

Pięć ulubionych bohaterek filmowo-literackich

Maria Peszek śpiewała "są kobiety pistolety" takie pistolety znalazłam w popularnej literaturze i bardzo dobrych jej ekranizacjach. Przedstawię je Wam, oto pięć moich ulubionych bohaterek literacko-filmowych, pięć kobiet, każda inna, ale z każdą mogłabym się zaprzyjaźnić.

1. Ania Shirley- rudowłosa dziewczyna z Zielonego Wzgórza. Pokochałam ją za poetycką duszę, za rude warkocze i za tabliczkę rozbitą na głowie Gilberta. Fantazja, siła, upór w najpiękniejszym wydaniu. Anię głownie oglądam w świetnym notabene filmie,płacząc i śmiejąc się na przemian,

2. Lisbeth Salander- bohaterka trylogii "Millenium", Zbuntowana, super inteligentna> Pokochałam ją za sposób rozwiązania problemu ze swoim kuratorem, który był przemyślany i genialny. Książka jest doskonała,wciągająca i poruszająca, film (wersja szwedzka) również jest bardzo dobry a  Noomi Rapace doskonała. Wersja amerykańska dużo słabsza, pomimo nawet dobrej Rooney Mara w roli Lisbeth.
Lisbeth inspiruje mnie kiedy mam słabszy dzień, kiedy tracę wewnętrzną siłę i pewność, ja kupuję ją po prostu w całości.

3. Panna Marple - wiecie, ze uwielbiam Poirota, nie mogłoby więc być inaczej niż żebym pokochała również pannę Marple. Chociaż muszę przyznać, ze w wersji filmowej porwała mnie tylko Margaret Rutherford, pozostałe aktorki wcielające się w postać Marple były zbyt spokojne, oczywiście  je lubię, ale wracam zawsze do tej pierwszej, genialnej wersji.

4. Scarlett O`Hara- bohaterka "Przeminęło z wiatrem". Muszę przyznać, że oglądałam tylko film, choć wielokrotnie. Książkę też muszę w końcu przeczytać. Film jest arcydziełem, rola Vivien Leight to absolutne mistrzostwo. Za co kocham Scarlett? Za inteligencję, za upór, za miłość do Tary (ważniejszą według nie i lepiej pokazaną niż miłość do Retha) i za to, że nauczyła mnie, że o wszystkim można pomyśleć jutro, bowiem jutro też jest dzień.


5. Sarah Lund - detektyw policji, główna bohaterka w oryginale szwedzkiego serialu "the Killing" oraz książki na napisanej na jego podstawie. Ja polecam gorąco amerykańską wersję tego serialu nie schrzanionego hollywodzkim stylem. Sarah jest zwyczajna, łazi w starych golfach, wychowuje samotnie syna i nie radzi sobie z tym dobrze bo praca jest dla niej najważniejsza, a może to źle powiedziane,  nie praca ale złapanie mordercy Rosie Larsen jest priorytetem. Sarah jest tak prawdziwa, że niemalże czujesz zapach jej potu. Za co ją kocham- własnie za to ze jest prawdziwa, brzydka prawie, jest dociekliwa i spostrzegawcza.



Przypuszczam, że w tym zestawieniu najmniej znana jest Sarah, dlatego skorzystam z okazji, żeby Wam polecić serial The Killing, obie wersje, szwedzka i amerykańska są świetne, nie sa też identyczne dlatego warto obejrzeć obie. Amerykańską warto zobaczyć również ze względu na świetną postać partnera Sarah- Stephena Holdera.

Kto byłby w Waszym zestawieniu?

1 komentarz:

  1. długo się zastanawiałam czy mam ulubione bohaterki literacko-filmowe...chyba nie, Scarlet uwielbiam za jej powiedzonko : "pomyślę o tym jutro", lubię główne bohaterki z "Seksu w Wielkim Mieście" - szalone, pełne pomysłów,a kiedy trzeba poważne, nad innymi pomyślę i dam znać :)

    OdpowiedzUsuń