wtorek, 13 stycznia 2015

Wolność i tolerancja?

Miałam już gotowy post w temacie "Jestem Charlie", pisałam go dwa razy, za pierwszym nie nadawał się do publikacji, byłam pod wpływem zbyt silnych emocji, za drugim wydał mi się już zbyt poprawny.
Można mnie nazwać islamofobem. "fobem" nie bo nienawidzę, ale bo się boję. Wiem, że są "normalni" muzułmanie, tacy którzy chcą żyć według europejskich wartości- wolności i tolerancji, ale to nie ten islam toczy krwawe krucjaty, tylko ten skrajny. Ale ten skrajny to też Islam, jakby nie patrzeć. Wkurza mnie powtarzanie od nowa, że Islam to religia pokoju, a terroryści prawdziwymi muzułmanami nie są. Obawiam się, że są i to takimi którzy traktują Koran dosłownie. A przypominam, ze interpretacja Koranu jest zakazana więc własnie dosłownie należy go traktować.
Naprawdę nie obchodzi mnie kto w co wierzy, jaką ma skórę i z kim sypia, rozumiem nawet czemu ludzie szukają swoich nowych dróg duchowych- sama zawsze do tego zachęcam (jestem przeciwniczką dziedzicznej religijności), ale boję się, że zmiany w Europie będą zachodziły w następujący sposób:
W tym miejscu może warto przypomnieć jakie prawa wprowadzili Talibowie w normalnym muzułmańskim Afganistanie, tak ku przestrodze... tylko kilka z nich...
"śpiew jest zakazany, taniec jest zakazany, ganie w karty, szachy, gry hazardowe oraz puszczanie latawców są zakazane. Pisanie książek, oglądanie filmów i malowanie obrazów jest zakazane.
Jeśli nie jesteś muzułmaninem, nie oddawaj czci w miejscach, w których mogą Cię zobaczyć muzułmanie. Jeśli to uczynisz, będziesz bity i wtrącony do więzienia. Jeśli zostaniesz przyłapany na próbie nakłonienia muzułmanina do zmiany wiary, zostaniesz stracony.
Uwaga kobiety: Będziecie przez cały czas w domach. Rzeczą niewłaściwą jest, by kobiety chodziły bez celu po ulicach. Jeśli wychodzicie, musi towarzyszyć wam  mężczyzna będący członkiem waszej rodziny. Jeśli zostaniecie złapane same na ulicy, będziecie bite i odesłane do domu.  
Nie będziecie bez względu na okoliczności pokazywały twarzy. Na zewnątrz będziecie osłaniały się burkami, w przeciwnym razie będziecie zbite.
Kosmetyki są zabronione, biżuteria jest zabroniona, nie będziecie nosiły strojnej odzieży, nie będziecie się odzywały o ile ktoś nie odezwie się do was pierwszy. Nie będziecie nawiązywały kontaktu wzrokowego z mężczyzną. Nie będziecie śmiały się w miejscach publicznych, jeśli to zrobicie będziecie bite. Nie będziecie malowały paznokci, jeśli to zrobicie stracicie palec. Dziewczynkom zabrania się chodzić do szkół. Wszystkie szkoły dla dziewcząt zostaną natychmiast zamknięte. kobietom zabrania się pracować. Jeśli popełnisz cudzołóstwo zostaniesz ukamienowana"
Przerażające?
Tak więc korzystając z wolności jak co dzień wyślę córkę do szkoły, umaluję dziś paznokcie słuchając przy tym muzyki, a jutro w pracy będę się głośno śmiała.
I tak sobie tylko myślę, że ludzie zawsze chcieli aby ich dzieci i wnuki miały lepiej, mnie wystarczy jeśli będą miały równie dobrze jak my dziś.
Pozdrawiam, pozostając wciąż chyba jednak pod wpływem silnych emocji.
K

niedziela, 11 stycznia 2015

Ostatnie podsumowanie- ulubione książki 2014

To już chyba ostatnie podsumowanie 2014 roku,a le widzę, ze blogo i vlogosfera wciąż jest pełna wszelkich podsumowań, dlatego pozwolę sobie zaprezentować mój subiektywny ranking najlepszych książek które czytałam w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

Mag sprawił, że czas się na chwilę zatrzymał. Czytałam go na plaży, aż doszłam do rozdziału opisującego egzekucję Conchista. Zamarłam. Słowo "wolność" nabiera nowego znaczenia po tej lekturze.Konflikt Bóg a Wolność zawsze był dla mnie fascynujący, a w świetle ostatnich wydarzeń nabiera dla mnie osobiście szczególnego znaczenia. Polecam wszystkim lubiącym ciekawą, choć nie łatwą literaturę.

Szefowa okazała się najbardziej inspirującą książką z jaką miałam styczność, po jej lekturze aż ma się ochotę brać sprawy w swoje ręce. Absolutnie polecam... wszystkim.

Czerwone liście najpierw mnie lekko irytowały, ale potem okazały się fantastycznym kryminałem z ciekawą intrygą. Polecam fanom gatunku

Zamień chemię na jedzenie zrewolucjonizowało moje życie i nawyki żywieniowe, tej książki nie trzeba szczególnie polecać, dla tych którzy interesują się zdrowym odżywianiem na pewno  jest to znana pozycja

Doktor sen- nie jest to najlepszy horror Kinga, ale ciekawy. Jeśli ktoś zastanawia się jakie były dalsze losy chłopca  ze Lśnienia to znajdzie tu odpowiedź

Czy jesteś psychopatą to ciekawa pozycja pokazująca, ze psychopaci to nie zawsze seryjni mordercy (choć na ogół mają problemy z prawem), niestety otaczają nas wyjątkowo często, są świetnymi kłamcami i manipulatorami. A może przy tej okazji zdradzę Wam sekret: czytam wszystko o psychopatach, nie o tych fikcyjnych, ale prawdziwych. Boję się ich, dlatego ich poznaję.

A teraz przede mną masa nowych książek, tych które dostałam pod choinkę i tych które od lat czekają na swoją kolej.
A jaka jest wasza ulubiona książka ubiegłego roku?
Pozdrawiam
K.

wtorek, 6 stycznia 2015

Plany i nadzieje 2015

Czy istnieje ktoś kto nie wiąże szczególnych nadziei wraz z nadejściem nowego roku? Nie chodzi nawet o  nierealne czasami postanowienia całkowitej zmiany życia, ale o to wyjątkowe poczucie, że oto zaczyna się coś nowego, lepszego.
Z natury jestem optymistką, dlatego zawsze wierzę że nowy rok będzie lepszy od poprzedniego, moje życie jest generalnie szczęśliwe, nie powinnam narzekać. Ostatnio ktoś mi powiedział, że nie potrafię cieszyć się i doceniać tego co mam, Ależ potrafię, tylko uważam, że powinnam się udoskonalać. Tak więc cieszę się bo mam gdzie mieszkać, jesteśmy zdrowi i nie brakuje nam na życie, ale czy to oznacza, ze to wszystko czego mogę pragnąć? Bo ja widzę to tak: dom zawsze może być przytulniejszy, szczęśliwszy za sprawą ludzi (i zwierząt), którzy w nim mieszkają, chciałabym mieć taki dom z którego nie chce się wychodzić, a póki co jest miejscem w którym się bywa. O zdrowie trzeba dbać cały czas, jem więc zdrowo a do tego ćwiczę. A pieniądze? No cóż, dlaczego nie miałabym chcieć być dobrze/ lepiej opłacana za swoją pracę? Nie widzę sensu w innej postawie.

Przewiduję, ze 2015 rok będzie przełomowy. W sprawach uczuciowych albo się w końcu dotrzemy po 11 latach, albo się rozejdziemy, wszystko lepsze od letniej temperatury i ciągłego rozdrażniania. W sprawach zawodowych powiem ze 100% pewnością, że zmienię pracę a przynajmniej pracodawcę. Nasza firma będzie przejęta przez giganta, tak więc jeśli nie będzie zwolnień stanę się pracownikiem wielkiego koncernu, jeśli nas wyrzucą to i tak będę musiała czegoś poszukać. Tak więc zmiany, zmiany, zmiany...
Nie chcę robić postanowień typu: schudnę, będę bardziej otwarta względem ludzi, nauczę się jeździć na nartach czy w końcu nauczę się pływać.
Nie wiem czy w tym roku zrobię prawo jazdy, które zarzuciłam 8 lat temu, myślę, że w tym roku jest to wysoce prawdopodobne z uwagi na niebezpieczeństwo utraty pracy, ale z drugiej strony jest to od wielu lat postanowienie przekładane z roku na rok, obawiam się, ze weszło mi już to w nawyk.
Powinnam zdecydowanie wysterylizować kotkę, ale może zmusi mnie do tego jej następna ruja (kto ma kocice wie jakie to męczące)
Ćwiczyć mam zamiar dalej, zaczęłam na początku grudnia i nie sądzę, żebym teraz przestała. Znalazłam swój sposób, jest to niestety wyjście z domu na zajęcia grupowe lub siłownię. Piszę "niestety" bo może wygodniej i taniej byłoby ćwiczyć w domu Plusem jest lepsze zorganizowanie życia czego wymagają zajęcia przed lub po pracy.
Odżywiam się lepiej bo widzę tego wymierne efekty, nie sądzę więc żebym nagle przestawiła się na śmieciowe jedzenie, poza tym nie jem już mięsa (od 8 lat jadłam tylko drób, który też porzuciłam), więc i wybór śmieciowego jedzenia znacznie się ograniczył.
Powoli odgruzowuję swoją przestrzeń, jeszcze dużo pracy przede mną ale jestem na dobrej drodze.


Poza tym wszelkie drobniejsze plany (np. wyrobienie nowych okularów) zapisuję w nowym kalendarzu w cyklu tygodniowym, zrealizowane zadania będę wykreślała, niezrealizowane będę przekładała na następny tydzień. Muszę jednak określić jakiś limit tego przepisywania i chyba karę, ale nie mam pomysłu jaką.
A w zakupionym kilka miesięcy temu przepiśniku z Biedronki będę zapisywała swoją aktywność fizyczną i to co danego dnia zjadłam. Niestety wszelkie wypracowane na siłowni w grudniu efekty trochę się zatarły podczas świątecznej przerwy. Ale od jutra powrót do normalności.

Powodzenia w realizacji Waszych planów.
Pozdrawiam
K




sobota, 3 stycznia 2015

Podsumowanie roku 2014

2014 był całkiem udany, gdybym miała ocenić realizację swoich postanowień  (znajdziecie je tutaj) to powinnam mimo wszystko się pochwalić. W sumie nie udało mi się kolejny rok zrobić prawa jazdy, ale jestem już tak zdemotywowana że nie przypuszczam, że w 2015 miałoby się to zmienić. Poza tym nie wysterylizowałam swojej kotki. O dziwo ostatnią ruję miała rok temu, nie ma chyba silnego instynktu macierzyńskiego (jaka pani taka kotka).

A oto subiektywny ranking hitów i kitów ubiegłego roku:
HITY:
Minimalizm- według mnie po dobie konsumpcjonizmu bardzo odświeżający trend. nie mogę wciąż nazwać się minimalistką, ale jednak udało mi się trochę odgruzować swoje życie,

Robert Biedroń prezydentem Słupska- okazuje się bowiem, że jeśli nie musi pajacować pod skrzydłami Palikota to jest bardzo sympatycznym ale też konkretnym facetem. Czy nadaje się na prezydenta miasta czas i wyborcy zweryfikują ten wybór, podoba mi się że ludzie mieli wewnętrzną odwagę zagłosować na niego mimo wszelkich uprzedzeń. Może w końcu zaczniemy słuchać kandydatów, tego co mają do powiedzenia  i głosować na program a nie na partię.

Malala laureatką Nagrody Nobla- dla mnie to bohaterka. Warto jej postać przybliżać w szkołach, dzieci powinny wiedzieć że nauka to nie tylko obowiązek, ale też wielki przywilej. Tak staram się to przekazać swojej córce, która w tym roku rozpoczęła naukę.

Stosunek Papieża Franciszka do pedofilii w kościele. Wciąż jest dużo do zrobienia, pedofilia nie dotyczy też tyko duchownych katolickich, ale po pierwsze działania Franciszka na tle poprzedników są bardziej wyraźne, po drugie od ludzi którzy mówią innym jak żyć, rozgrzeszają lub decydują o braku rozgrzeszenia  mamy prawo wymagać więcej.

Sukcesy polskiego kina- przyznaję, że nie widziałam jeszcze "Idy" ale jej sukces jest bezapelacyjny,

Moje życie- to był dobry rok. Ale ciągle myślę, ze kolejny może być jeszcze lepszy, bo nie boję się marzyć.

KITY
Muzułmański terroryzm- nie przekonują mnie frazesy, ze terroryzm nie ma religii. bo ostatnio ma i to jedną dominującą, mało tego, idioci mordują z imieniem swojego boga na ustach. "Religia to opium dla ludu" nabiera nowego znaczenia.

Bohaterowie mojego dzieciństwa Bill Cosby i Stephen Collins (pastor z "Siódme niebo") okazali się wstrętnymi zbokami- jeden gwałcił nieprzytomne kobiety, drugi to pedofil. W każdym razie nie marzą mi się już powtórki ulubionych seriali z młodości .

Zaginione malezyjskie samoloty. Co to fatum jakieś?

Nasi politycy. Były taśmy, afery, pokazali jak nie szanują publicznych pieniędzy (loty samochodem i kolacje za jedną pensję przeciętnego Kowalskiego), poza tym język elit, aż ma się ochotę powiedzieć im "ch..j Wam w d.."

Ćpający celebryci- no naprawdę Ilona Felicjańska powinna mieć już odpuszczone swoje winy i przestać być kozłem ofiarnym, w tym roku mieliśmy godnych następców.

To tyle w dużym skrócie. Wkrótce napiszę o tegorocznych planach. A jakie są Wasze hity i kity ubiegłego roku?