piątek, 26 grudnia 2014

Prezenty

Mikołaj w tym roku był hojny, ale przede wszystkim trafił  w mój gust. Co prawda bardzo mu w tym pomogłam, ale dzięki temu nie ma ani jednego nietrafionego prezentu.
Dominująca kategoria to kosmetyki. Ucieszyłam się z kosmetyczki wypełnionej drobną kolorówką, uwielbiam intensywne pomadki, jednak odcień jaki widzicie na zdjęciu bardzo pomniejsza mi usta, jest jednak bajecznie elegancki więc jakoś z pomocą odpowiednio dobranej konturówki sobie z nim poradzę.
Kolejny prezent (ten już wyraźnie zasugerowany P) to paletka Naked 3, którą jestem po prostu zachwycona, muszę koniecznie zaopatrzyć się jeszcze w "2", ale tej nie widziałam w Sephorze stacjonarnie, jedynie on-line, mimo to i tak kupię. Jestem tak zadowolona z jakości tych cieni i widzę dużą różnicę pomiędzy nimi  a tym czym aktualnie się maluję (Sleek, który do tej pory uwielbiałam, Inglot, jakieś pojedyncze cienie Sephory lub Celii), że postanowiłam pozostać jedynie przy paletkach Naked, a wszystkiego innego się pozbyć (przekazać w dobre ręce)



Kolejne są perfumy, też wybrane wspólnie z P, więc może nie była to niespodzianka (ja mu kupiłam męską wersję z tej marki-cudowny i seksowny Spicebomb), ale jeśli ktoś lubi słodkie zapachy to zakocha się w Bonbon z Victor & Rolf
Poza tym pod choinką znalazłam zestaw do mezoterapii, ale tutaj muszę przyznać, ze kupiłam sobie go sama (robię sobie prezenty) i dziś będzie pierwsze podejście.

Mój ulubiony typ prezentu to książki- mnie zawsze ucieszą i jeśli ktoś pyta co mi podarować to zawsze proszę o coś do czytania. W tym roku to głośna już "zaginiona dziewczyna" i "Przebudzenie" Kinga. Z "zaginioną.." muszę się spieszyć, bo jest już dostępny film na podstawie tej książki, a wiem, że popsuję sobie całą radość czytania obejrzawszy najpierw film.

A na koniec przedstawiam moją nową torbę na siłownie i fitness. Od 1 grudnia kupiłam karnet i staram się regularnie chodzić. Moja stara torba miała już doszczętnie zdezelowany ekspres, poza tym była taka ponura, zupełnie nie w moim stylu. Nowa torba jest kolorowa i nie mogę się doczekać kiedy jutro zabiorę ją ze sobą na trening.

Oprócz tego zostałam obdarowana alkoholami i słodyczami, wygląda mi to na sabotaż mojej ciężkiej pracy o ładną sylwetkę, ale w końcu to prezenty więc muszę je spróbować :-) najwyżej poćwiczę dłużej.

A Wy co ciekawego dostałyście? Z jakich prezentów cieszycie się najbardziej?
Pozdrawiam Was gorąco.
K

wtorek, 23 grudnia 2014

Wesołych świąt (święta ateistki)

Odkrywczo muszę stwierdzić, że jutro już wigilia, uczciwie zaś przyznam, że chyba oprócz radości dawania prezentów nie przeżywam świąt Bożego Narodzenia szczególnie głęboko. Nie jestem osobą religijną, przynajmniej nie w tradycyjnym polskim wydaniu, gdybym była samotna to pewnie całe święta spędziłabym oglądając seriale lub czytając książki, ale samotna nie jestem. Na szczęście mam rodziców, dla których ważne jest aby nadchodzący czas spędzić wspólnie ze swoimi dziećmi i wnuczką, tak więc szykuje się i w moim rodzinnym domu wspólna wigilijna kolacja i nawet dzielenie opłatkiem. Mam też dziecko, które wierzy że w wigilijną noc przychodzi do niego Mikołaj. Nie wiem czy jest on święty, chyba bardziej "magiczny", bo wiara w niego oznacza dla mnie magiczny czas tego najbardziej beztroskiego okresu dzieciństwa. Poza tym p[przyznam Wam się, że moja córka chodzi na religię i wcale nie dlatego, że ja ją tam posłałam, ale dlatego ze sama chce i chyba WIERZY szczerze. Tak więc ogólnie teraz odpowiadam na często padające pytanie "dlaczego ateiści (tu również buddyści) obchodzą święta" - otóż dla swoich bliskich którym zależy na tradycji.


W moim domu jest choina ubierana co rok przez K i P, pod choinką są prezenty, dorośli kupują sobie sami, dzieciom przynosi Mikołaj (w wigilię, a nie na mikołajki- takie dziwactwo), z tymi prezentami idziemy najpierw do jednych, potem do drugich rodziców, tam jest tradycyjna kolacja i jak pisałam opłatek i życzenia., Tego akurat nie lubię, bo zauważyłam, że niektórzy nie lubią szczerych życzeń, zbyt mocno się wzruszają (albo denerwują) i płaczą, wolą tradycyjne "wszystkiego najlepszego". Potem każdy odpakowuje swój prezent i wszyscy się cieszą, a przynajmniej delikatnie uśmiechają. Z bagażami pełnymi podarków wracamy do domu i dopiero wtedy możemy odpakować to co daliśmy sobie z P i co Mikołaj przyniósł K.

Kolejne dni to dojadanie resztek z wigilii u rodziców i słodkie nic nie robienie. Totalny relaks.
Mimo tego, że przeżywam święta dość płytko, to lubię otaczającą je atmosferę, angażuję się na ile mogę w różne charytatywne akcje, w tym roku klasa K wspierała  Szlachetną Paczkę, w pracy kupowaliśmy prezenty dla dzieci z pogotowia opiekuńczego a potem jeszcze wspieraliśmy rodzinę ze Szlachetnej Paczki z zeszłego roku (w  tym roku nie byli objęci programem, ale ktoś u nas miał fantastyczny pomysł wspomóc ich ponownie, bo sytuacja materialna wcale im się nie poprawiła). I tak, piszę wyraźnie (i mówię głośno) że coś dobrego zrobiłam, może to nie wiele, ale dałam cokolwiek od siebie, a wcale nie uważam, że takie rzeczy należy robić dyskretnie, bo cicha pomoc ma mniejszą skalę.

A teraz życzenia: dla tych co nie lubią będą ogólne "Wesołych Świąt", ja jednak lubię składać je szczerze (choć nie składam ich pięknie) tak więc życzę Wam miłości, realizacji planów i marzeń, ale również kolejnych do realizacji, życzę pewności siebie, wsparcia  przyjaciół i rodziny, dobrych relacji po prostu. Dużo zdrowia bo najważniejsze, ale szczerze życzę też pieniędzy.

Pozdrawiam gorąco i do "zobaczenia" po świętach