niedziela, 2 listopada 2014

Powroty bywają trudne

Przerwy jednak nie są dobre, z dnia na dzień coraz trudniej zmobilizować się do powrotu.
Nie było mnie tu długo, ale absolutnie nie chodziło o brak weny twórczej, wręcz przeciwnie, głowę miałam pełną pomysłów, zdecydowanie powinnam mieć pod ręką zawsze notes i zapisywać zdania które tworzyły mi się w myślach nierzadko tworząc gotowy tekst.
A oto główne przyczyny mojej nieobecności i kilka pomysłów, które przemknęły mi przez głowę i do których może wrócę.

1. Postanowiłam w życiu nie robić już rzeczy "na odwal", a za taki uważałam trochę ten blog. Tak więc kombinowałam ze zmianą szablonu, mimo to wciąż nie jestem zadowolona, nie jestem jednak chyba w stanie sama zrobić niczego lepszego. Moja kreatywność jest zerowa i chyba warto skorzystać z profesjonalnej pomocy. Tak więc moje pytanie: czy znacie kogoś kto niedrogo wymyśli mi i zrobi ładny szablon? Chyba że same jesteście w stanie to zrobić? Jeśli tak to napiszcie wiadomość na jasodhara6@gmail.com

2. Myślałam nad zmianą tytułu bloga, pierwotnym jego zamysłem było motywowanie i inspirowanie kobiet, ale wydaje mi się, że nie jestem kompetentną osobą, sama ciągle szukam motywacji i inspiracji, w natłoku zajęć chcę żyć pięknie, chcę być dobrą matką te kilka godzin dziennie, które spędzam z dzieckiem (to chyba problem wszystkich pracujących mam), chcę ciągle mieć marzenia a nie tylko cele.

3.Jestem taką świnką, że nawet nie podałam na blogu mojego maila do kontaktu. Poprawię się, obiecuję. Nie ma mnie też na portalach społecznościowych, ale wybaczcie, do facebooka musiałabym się zmuszać. Już chyba prędzej instagram. Mimo, że nie mam artystycznego zacięcia to przemawia do mnie porozumiewanie się obrazami. Pomyślę.

4. Wymówka nr 1 każdego z nas: brak czasu. W pracy mam taki natłok, czasem sukcesy, czasem porażki, a te skutecznie mnie dołują. W dodatku firma jest w trakcie przejęcia, dostałam nawet propozycję pracy w innej firmie, niestety w innym mieście. Wiązałoby to się z wyższymi zarobkami, ale odejmując koszty dojazdów, wcale nie byłaby to taka rewelacja żeby przypłacać to zdrowiem. Spędzanie w pociągu 4-5 godzin dziennie wykończyłoby mnie. Może kiedyś rozwinę rozmyślania na ten temat.

5. Podróże, niestety tylko służbowe. Podczas nich zwiedzam głównie lotniska. Najczęściej jestem na lotnisku w Zurychu, tam też przyszedł mi do głowy pomysł na nowy wpis (który oczywiście nie powstał do tej pory) o konflikcie Bóg a Wolność (jeśli takowy istnieje), a to wszystko po obserwacji masy muzułmańskich kobiet na tym lotnisku, zakrytych od głowy po stopy, jedna nawet miała na twarzy coś w rodzaju kagańca, metalowe (kto wie, może było to czyste złoto?) coś w rodzaju wielkich wąsów zakrywające usta. No kur...a to zwykły kaganiec i nikt niech mi nie gada o ich "kulturze". Jednocześnie te kobiety były główna klientelą najdroższych butików lotniska, naprawdę robiły ogromne zakupy nie spoglądając na ceny. Ale ja z szłam z podniesioną głową i pewnością, nie zamieniłabym się z nimi na jeden dzień noszenia kagańca nawet w zamian za cały asortyment z butiku Gucci.

6. Odnośnie konfliktu Religia a Wolność ( w moim przypadku nie mogę napisać Bóg bo jestem buddystką), mam problem z tymi poglądami odnośnie Islamu zwłaszcza w obliczu zagrożenia ze strony ISIS chcę zrobić na sobie mały eksperyment- odetnę się od identyfikowania jako "socjaldemokratka", "feministka", "buddystka", nie będę się identyfikowała z żadną grupą, chcę zobaczyć jak wpłynie to na moje poglądy. Bo jako buddystka źle się czuję nie współczując muzułmanom obcinającym głowy niewiernym, mam ochotę strzelać do nich z wieprzowych kotletów. Feminizm jest dla mnie najszerszym pojęciem i tutaj nie podziewam się radykalnych zmian, chyba nie zacznę za gwałt oskarżać ofiar, jakby tak się stało to sama zastrzelę się kotletem. A co do poglądów politycznych- jako były członek SLD mam słabość do tej formacji, tylko że dziś nie wiem jaka jest ta partia, jaki ma program i pomysły nawet na swoją dalszą pracę jako opozycja. "Lewak" jest pojęciem pejoratywnym kojarzącym się z homoseksualistami, ekologami, oszołomami wszelkiej maści. A ja jestem zwolenniczką państwa opiekuńczego, ale nie rozdającego publiczne pieniądze, z poglądem że jesteśmy równi ale różni, a granicą wolności jest tylko krzywda drugiej osoby. Dziś nie widzę polityków na których mogłabym głosować, uważam że wszyscy traktują nas jak idiotów, a kampania wygląda jak wysyp celebrytów, infantylne hasła, zero informacji o kandydacie: na czym się zna, co jego wniesie jego obecność w życiu politycznym, TRAGEDIA

7. Odnośnie "zielonych lewaków" napiszę Wam może kiedyś dlaczego nie jestem "zielona". Pracuję w branży, która jest na celowniku "ekologów", ale widzę też jak bezpodstawne są ich argumenty, zresztą rzadko są one merytoryczne, ja widzę tylko bandę ludzi, których celem jest blokowanie wszelkich inwestycji, nawet w rejonach szalonego bezrobocia. Wstyd. Na szczęście odpowiednia wpłata na "cele statutowe" czyni cuda.

7. Mam do zrecenzowania kilka fajnych książek- m.in nową książkę o Herkulesie Poirot, chociaż może zrobię to tutaj- Poirot miał zmartwychwstać, a powrócił jako zombie,. Szkoda.

Kończę, wkrótce znowu się odezwę. Pozdrawiam gorąco.
K.

1 komentarz:

  1. Super, że znowu jesteś, ja się cieszę! Lubię czytać twoje posty, choć nie zawsze ich komentuję. Pisz kochana o wszystkim co Ci przyjdzie do głowy, buddyzm szczególnie mnie interesuje, bo sama jestem nim zafascynowana. Co do szablonu- ja nie pomogę, mój zrobiłam sama, jest prosty, nie specjalnie na nim się napracowałam i na razie mi taki odpowiada, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń