wtorek, 8 lipca 2014

Przeczytane, do przeczytania... na wakacjach

Jakiś czas temu skończyłam czytać nowo zakupione książki, wbrew projektowi denko domowej biblioteczki. Zadowolona byłam z dwóch: "jabłoń w ogrodzie, jesień jest blisko" o której pisałam oddzielnie i z "zamień chemię na jedzenie". Dwie kolejne może nie tyle mnie rozczarowały co po prostu nic nie wniosły.


O "zamień chemię na jedzenie" Julity Bator nie będę się rozpisywała, jest masa ciekawych jej recenzji. Powiem tyle, ze dzięki niej zmieniłam trochę sposób patrzenia na żywność. Zawsze czytałam etykiety, ale pozwalałam sobie na "chemię" (nie w nadmiarze) bo nie do końca wiedziałam jakie są jej konsekwencje. A raczej patrząc na etykiety zwracałam uwagę na zawartość mięsa w mięsie czy kultowego "cukru w cukrze". Teraz staram się odrzucać to co nie potrzebne. Wolę kupić dobrą czekoladę niż landryny czy żelki, nie kupuję dziecku wody z cukrem i aromatem truskawkowym (i ona też już wie że to ściema-tzn takie soki i wody). Po prostu jestem bardziej świadoma. Zrobiłam taż sama 3 razy chleb, dwa razy nie wyszedł, ale raz był bardzo dobry :-) Ogólnie jednak pieczywa nie jemy dużo, więc szkoda czasu.

"Jackie czy Marylin" Pameli Keogh to książka bez której po prostu bym się obeszła. Uwielbiam Marylin, ale zabawy w stylu "jesteś Jackie czy Marylin" na początku książki mnie wkurzały i nie przekonywały do lektury. Potem było trochę lepiej. Jak ktoś lubi książki o stylu to polecam.

"Zaklinacz czasu" miał świetne recenzje i chyba dobry marketing. Ja nie znoszę takich "pouczających" historii, które mają nami poruszyć, czy wzruszyć. Mnie to nie ruszyło, nie zmusiło do zatrzymania się i zastanowienia nad... no właśnie nie wiem nad czym miałam się zastanowić? Nad sensem życia? Nad przemijaniem? Pewnie bym to zrobiła, gdyby opisane historie nie były tak banalne i przewidywalne.

A na wakacje zabieram "Maga" którego zaczęłam czytać rok temu w Chorwacji, później okazało się, ze był za duży żeby go zabierać do autobusu i tak leżała i czekała na swoją kolej.


"Doktor sen" to kontynuacja "Lśnienia", Danny jest już mężczyzną, niestety z problemami. Książka również rozpoczęta ok 3 miesiące temu, ale nużył mnie początek. Spróbuję jednak ponownie i może rozkręci się tak jak inne powieści Kinga.

Udanych wakacji,
Kasia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz