sobota, 17 maja 2014

Przeczytane, czytane, do przeczytania

Jak już wcześniej zapewne wspominałam mój "projekt denko" dotyczy nie tylko kosmetyków (tak wiem, uległam pokusie na wyprzedażach w Rossmann), ale również książek (powinien też ubrań o czym przekonałam się wczoraj porządkując szafę).
Moją wielką wadą poza lenistwem jest to że robię kilka rzeczy jednocześnie, dotyczy to zwłaszcza czytania książek, ponieważ muszą one odpowiadać akurat mojemu nastrojowi to po prostu co rano wybieram inną aby czytać ją w autobusie.
Ostatnio jednak udało mi się skończyć kilka z rozpoczętych pozycji, dwie mam już na wykończeniu czyli został ostatni rozdział (te kończę w domu, jeden rozdział to stanowczo za mało na dwie godziny dziennie w autobusie), mogłam zatem skorzystać z okazji na stronie wydawnictwa Znak i kupiłam cztery nowe sztuki które dzielnie ustawią się w kolejce aby cieszyć moje oczy i umysł. Może i tym razem nie był to niezbędny zakup, ale chodził mi po głowie od dłuższego czasu tak więc skorzystanie z okazji na pewno nie było stratą (to donośnie mojej strategii oszczędzania).

  I tak skończyłam lub kończę:
 Kocham Nowy Jork Isabelle Lafleche - lekka przyjemna książka o prawniczce z Paryża, która przenosi się do Nowego Jorku. Tutaj czeka ją masa biurowych przygód i nieoczekiwana miłość. Tak nieoczekiwana, ze aż nieprawdopodobna (i piszę to z ironią). Bowiem każdej kobiecie sukcesu trzeba utrzeć nosa udowadniając, ze to właśnie miłość jest najważniejsza w życiu, a najlepszy facet to wcale nie super przystojniak - o nie, Ci są zawsze źli tylko ten lekko łysiejący. Ja nie lubię takich książek, nie wniosła nic, ani się nie pośmiałam, ani nie dowiedziałam niczego ciekawego, a jeśli chodzi o wątek miłosny to jest według mnie wpakowany  na siłę, bo przecież inaczej by się książka nie sprzedała (?). Ja zdecydowanie wolę odwrotną akcję: babka traci męża (może zmarł, może to drań i odchodzi do innej, zapewne młodszej), bierze się w garść i świetnie radzi sobie sama.

Bridget Jones. Szalejąc za facetem Helen Fielding -Byłam po prostu ciekawa kontynuacji. Męczył mnie trochę infantylizm Bridget, ale pomyślałam sobie, że czemu 50 latka ma już być poważną matroną. Ja też czasem nawet w pracy zachowuję się nie poważnie i nie obchodzi mnie czy obok mnie jest mój kolega, kierownik czy dyrektor (ale oni już przywykli do moich dziwnych humorów), tak więc pozwoliłam sobie cieszyć się starą dobrą Bridget. Tutaj się uśmiałam i popłakałam (w autobusie!!!), a wątek miłosny był po prostu naturalny i doskonale wkomponował się w styl całego cyklu.

Mad Woman, Jane Maas - dla wszystkich fanów serialu "Mad Men" lub tych którzy interesują się reklamą. To powieść jakby autobiograficzna, Jane Maas jest żywą legenda reklamy w Stanach Zjednoczonych, pracowała w lach 60tych w prestiżowych agencjach reklamowych w Nowym Jorku. Jeśli chcecie poznać genezę najsłynniejszego chyba sloganu reklamowego (I love NY) to koniecznie przeczytajcie. PS.bez wątków miłosnych

Tajemnice wydarte zmarłym. Emily Craig -autorka jest antropologiem sądowym i opisuje najciekawsze (dziwne określenie, mówimy to o zbrodniach) przypadki. Książka dla fanów serialu "kości" lub innych "Kryminalnych zagadek..."

Zabójcza kolacja i inne zagadki medyczne. Jonathan A.Eldow. To nie jest kryminał, to książka lekarza który spotkał się z trudnymi przypadkami medycznymi. Jeden z nich był nawet "bohaterem" serialu Dr.House. Ciekawa książka dla fanów serialu o gburowatym diagnoście lub studentów medycyny.

A oto moje nowe książkowe nabytki:

- Zamień chemię na jedzenie Joanny Bator - zdecydowanie muszę się lepiej odżywiać.
- Zaklinacz czasu Mitch Albom- jakiś czas temu pisano o tej książce na wielu blogach, nie wiem czy po prostu była tak popularna czy to była jakaś akcja marketingowa, jeśli to drugie to na mnie podziałało, ponieważ jestem bardzo ciekawa tej powieści.
- Jabłoń w ogrodzie, Jesień jest blisko. Małgorzata Braunek w rozmowie z Arturem Cieślarem. Lubię panią Małgorzatę, lubię kiedy mówi o buddyzmie, bo robi to po prostu mądrze i pięknie, bez zadęcia, bez wzniosłości czy oszołomstwa.
- Jackie czy Marylin ponadczasowe lekcje stylu. Pamela Keogh. Spotkałam ostatnio ciekawą recenzję. Muszę przyznać, ze zdążyłam przeczytać kawałek i mi się nie podoba. Oczywiście przeczytam całość i wtedy się wypowiem, ale wkurzają mnie podsumowania pod każdym rozdziale, jakbym musiała się określić czy jestem Jackie czy Marylin. Do diabła, nie jestem żadną z nich, byłam tylko ciekawa jakie były one.

Niedługo kolejne mini recenzje i sprawozdanie z książkowego projektu denko.
Pozdrawiam, miłego weekendu
Kasia

5 komentarzy:

  1. Bridget Jones też właśnie skończyłam czytać, książka podobała mi się,były momenty kiedy głośno się śmiałam, czytając ciągle miałam przed oczami zabawną Renne Zelweger. "Zamień chemię na jedzenie" przeczytałam jakiś czas temu, noszę się z zamiarem napisania recenzji, jestem pod wrażeniem autorki i jej poszukiwań na temat czego unikać, a co warto jeść, "Zaklinacz czasu" mam zamiar kupić, dużo czytałam recenzję i spodobały mi się, sama powtarzam w kółko kto wymyślił zegar i odmierzanie czasu, M.Braunek też lubię i podobnie tak ty jej miłość do buddyzmu, a ostatnią pozycję tez chciałam kupić już dawno temu, od najmłodszych lat zachwycam się Marilyn Monroe i kupuję wszystkie książki jej poświęcone. Ale się rozpisałam, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrób swoją recenzję "zamień chemię na jedzenie", jestem ciekawa Twojej opinii. Ja też od dzieciństwa kocham Marylin Monroe, ma w sobie to coś co sprawia że nie można oderwać od niej wzroku na ekranie

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. heej :) czy interesują Cię takie tytuły jak "Cień wiatru" czy "Gra anioła" Zafona? znasz te pozycje? mnie szczerze zauroczyły :) a teraz jestem świeżo po "Jedz, módl się, kochaj".. kurcze.. genialna :) inteligentna opowieść, wiele stawianych pytań i próba odpowiedzi na kilka bez wtłaczania czytelnikowi jakiejś wizji (film na jej podstawie niestety słaby). czy znasz może? to albo inne tytuły Gilbert? lubię inspirujące osobowości. ta Pani zdecydowanie do nich należy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, twórczość Zafona znam i też jestem zauroczona. "Cień Wiatru" był po prostu magiczny."Jedz, módl się, kochaj" też mi się bardzo podobał, historia inspirująca. Ale innych powieści Gilbert nie czytałam. Muszę się skusić, ale póki co obiecałam sobie, że skończę książki które porozpoczynałam. Pozdrawiam

      Usuń