środa, 12 marca 2014

O książkowych słabościach

Moje inspiracje przychodzą głownie podczas godzinnych podroży autobusem do pracy. Powinnam chyba zapisywać wszystkie pomysły w jakimś notesie, gdybym zaczęła robić to wcześniej to jestem pewna że do tej pory udałoby mi się napisać książkę. Także pomysły na ciekawe wpisy a blog pojawiają się właśnie wtedy kiedy oglądam szare łódzkie ulice (nie jestem zwolenniczką teorii, że Łódź jest brzydka i szara, ale ja po postu jadę taką nieciekawą trasą), potem przychodzę do domu i w głowie mam pustkę, albo po prostu brakuje czasu.
Ale kiedy nie mogę już poradzić sobie z autobusowym natchnieniem, wyciągam książkę. Mam dwie słabości z nimi związane: kupowanie i czytanie kilku jednocześnie, przez to wiele pozostaje nie skończona przez wiele lat.
Jakiś czas temu postanowiłam nie kupować nowych pozycji, póki nie przeczytam tych już rozpoczętych. Niestety jak często to bywa z moimi postanowieniami i to zostało zignorowane. Tydzień temu odwiedziłam Empik i nie mogłam wyjść z pustymi rękoma.


Po prostu nie mogłam oprzeć się pokusie kolejnego spotkania z Bridget. Czytam ją w drodze do pracy i założyłam sobie, ze skończę do niedzieli. Czasem śmieję się czytając tę książkę, czasem jak dziś musiałam ją zamknąć bo bym się popłakała. Nie ważne, nie będę opowiadała fabuły. Widziałam dziś zdjęcie Renee Zellweger po zabiegach medycyny estetycznej (co najmniej), która nie przypomina już samej siebie i pomyślałam, że nie pasuje już zupełnie do tej roli, ale też już żadna aktorka nie da rady jej zastąpić.

Oprócz tego do moich nowych nabytków należy "Kocham Nowy Jork", miała dobre recenzje, ale mnie trochę nudzi, na razie ją tylko zaczęłam, planuję skończyć zaraz po Bridget.

Trzecia pozycja to autobiografia Margaret Thatcher. Uwielbiam film "Żelazna dama", chciałam dowiedzieć się więcej o tej ciekawej, ale kontrowersyjnej postaci. Tutaj niestety trochę dałam się oszukać, tzn nie mogę tego nazwać oszustwem, ale nabrałam się na duży napis -50%. Niestety nie doczytałam tego co było napisane dużo mniejszym już drukiem, bo -50% to rabat na druga książkę w tej promocji. Szkoda, że nie zwróciłam na to uwagi, ale i tak planowałam od dłuższego czasu ten zakup.

Następnym razem pokarzę wam książki, które czekają w kolejce do przeczytania lub dokończenia. Muszę się zmobilizować i jednocześnie przestać kupować nowe pozycje. Poza tym  miałam oszczędzać, a jakoś średnio mi to idzie.

Kończę, kładziemy się z małą K.spać.
Pozdrawiam

1 komentarz:

  1. też uwielbiam i kupować i czytać książki, planuję kupić nową "Bridget Jones" jak tylko skończę czytać obecną, zgadzam się Renee Zellweger jest idealna w roli Bridget i innej aktorki nie jestem w stanie sobie wyobrazić, chętnie poczytam recenzje innych twoich przeczytanych książek, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń