czwartek, 27 marca 2014

Historia podłej kradzieży - finał

Pisałam  tutaj niedawno o niemiłej niespodziance jaka spotkała nas niecałe  2 miesiące temu, kiedy okazało się że zostaliśmy okradzeni.
Lata zaczytywania się w powieściach Agathy Christie i trenowania szarych komórek z Herkulesem Poirot nie poszły na marne, bowiem od razu wytypowałam właściwą osobę. Oczywiście trochę żartuję, po prostu kogoś podejrzewaliśmy, ale z czasem nabierałam coraz większej pewności, przeprowadzałam własne mini śledztwo, głupio przyznać, ale cała ta sytuacja trochę mnie nakręcała.
Kilka dni temu zdarzyło się coś całkiem nieoczekiwanego, złodziej przyszedł ze skruchą. Przyznał się nie tylko jej i nam ale też wcześniej policji i zdecydował na dobrowolne poddanie się karze.


Nie ma sensu opisywać tu całej sytuacji- przyczyny, konsekwencji itd. Chłopak młody, popełnił bardzo głupi błąd, ale miał na tyle honoru żeby przeprosić. Jak się uda odzyskać upłynnione już rzeczy to fajnie, jak nie zaproponował inną rekompensatę.

To tak żeby miec nadzieję, że może ludzie nie są tacy źli?

Pozdrawiam
K.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz