niedziela, 16 lutego 2014

Nie lubię weekendów

Ja chyba nie lubię weekendów. A raczej wolnych dni, w których nie mam nic zaplanowane. Przyznaję się że jestem leniwa, ale nie lubię "nicnierobienia".
Wczoraj cały dzień coś się działo, od rana zamiast na balet pojechaliśmy z córą do lekarza na pomoc doraźną. Diagnoza: zapalenie krtani. Na szczęście oprócz napadów kaszlu nie ma innych objawów tj wysoka gorączka. Podrzuciliśmy ją więc babci a sami pojechaliśmy na zakupy. Tak wiem brzmi to niemal okrutnie, ale za tydzień idziemy na bal karnawałowy, a P nie ma garnituru, a raczej dobrego garnituru, bo ten co wisi w szafie i towarzyszył nam na kilku ważnych imprezach w poprzednich latach do niczego się nie nadaje. Zastanawialiśmy się właściwie jak P mógł go zakładać, wygląda w nim jak Charlie Chaplin.
P uparł się, ze garnitur ma być "inny", taki z pazurem. W jednym salonie dobrali mu błyszczącą marynarkę,która o zgrozo przypadła mu do gustu. Marynarka jeszcze by uszła ale po dołożeniu spodni całość wyglądała gorzej niż fatalnie. Panie w sklepie zapewniały,  że tu się zbierze, tam się upnie i będzie super. Na szczęście P choć wyglądał na całkiem zadowolonego powiedział, że zdecyduje się do poniedziałku, ufff, miałam w planach wybić mu z głowy ten garnitur w domu, ale co jeśli nic byśmy nie znaleźli? Na szczęście znaleźliśmy i była to po prostu klasyka, bez udziwnień, bez "inności", bardzo ładny, elegancki garnitur, niech żyje prostota!
Wczoraj więc coś się działo, a dziś od rana mimo że są urodziny P i że zrobiliśmy budyniowe ciasto które nie wyszło i krakersy które były podstawą zaczęły pływać w roztopionym budyniu, cały dzień snuję się bez celu, czuję się przemęczona i zdołowana tym, ze jutro znowu do pracy. To zły objaw kiedy skręca Cię na myśl o tym.

Na wieczór żeby już tak zupełnie nie znarnować dnia poćwiczę znowu jogę, dzisiaj joga vinayasa dla początkujących

Pozdrawiam
K.

4 komentarze:

  1. ja też nienawidzę "nicnierobienia", to bardziej męczące niż zapierdzielanie do upadłego, mnie zazwyczaj weekend mija na sprzątaniu, gotowaniu, robieniu zakupów, a niedziela na myśleniu, ze jutro znów do tej beznadziejnej pracy, jakoś pesymistycznie dziś u mnie...no tak dziś niedziela, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli wracamy w poniedziałek do pracy z takim samym nastrojem....

      Usuń
  2. Masz zdjęcie tego błyszczącego, ciekawi mnie jak wyglądała ta marynarka. Dobrze, że na koniec znaleźliście garnitur, który przypadł Wam obojga do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie mam, ale właśnie myślałam o tym, że powinnam je zrobić, ku przestrodze:-) Ale żeby przybliżyć jej styl: gdzieś pomiędzy disco polo a Krzysztofem Rutkowskim.

      Usuń