poniedziałek, 17 lutego 2014

Kilka fajnych linków do Fit kanałów

Witam

Przykro mi to przyznać, ale mimo mojej radości i wielkiej nadziei pokłądanej w programie P90x, nie dałam rady. Nie dlatego, że ćwiczenia są za trudne, dla mnie są za długie (nie mogę kazdego dnia poświęcić 1-1,5 godz) na treningi, a po drugie nudziłam się, ziewałam, ćwiczenia po prostu nie dawały mi takiej radości.
Tak więc muszę sobie teraz sama organizować optymalne treningi, ale nim wrócę do ukochanej Mel B chciałam wypróbować kilka nowych rzeczy.
Jestem ostatnio spięta i nerwowa, dlatego w gorsze dni wybieram jogę z kanały Ali Kamenovy o którym pisałam w zeszłym tygodniu
Interval yoga

Kiedy chcę trochę więcej ćwiczeń siłowych, rzeźbiących sylwetkę to zaglądam na kanał  Tone It Up który prowadzą dwie piękne dziewczyny. Zarażają swoją energią i wyjątkowo nie ziewam podczas tych ćwiczeń.

A na kanale Live strong woman możemy znaleźć wiele krótkich ok 10 minutowych filmików z ćwiczeniami a także cały zestaw ćwiczeń w stylu P90x, ale co jest dla mnie zaletą, ćwiczeń krótszych bo 30-40 minutowych (STRONGER month 1)

Inne ciekawe kanały to na pewno:
GymRa
Lionsgate BeFit
A dla meżczyzn
Man Flow Yoga

Pozdrawiam
K.

niedziela, 16 lutego 2014

Nie lubię weekendów

Ja chyba nie lubię weekendów. A raczej wolnych dni, w których nie mam nic zaplanowane. Przyznaję się że jestem leniwa, ale nie lubię "nicnierobienia".
Wczoraj cały dzień coś się działo, od rana zamiast na balet pojechaliśmy z córą do lekarza na pomoc doraźną. Diagnoza: zapalenie krtani. Na szczęście oprócz napadów kaszlu nie ma innych objawów tj wysoka gorączka. Podrzuciliśmy ją więc babci a sami pojechaliśmy na zakupy. Tak wiem brzmi to niemal okrutnie, ale za tydzień idziemy na bal karnawałowy, a P nie ma garnituru, a raczej dobrego garnituru, bo ten co wisi w szafie i towarzyszył nam na kilku ważnych imprezach w poprzednich latach do niczego się nie nadaje. Zastanawialiśmy się właściwie jak P mógł go zakładać, wygląda w nim jak Charlie Chaplin.
P uparł się, ze garnitur ma być "inny", taki z pazurem. W jednym salonie dobrali mu błyszczącą marynarkę,która o zgrozo przypadła mu do gustu. Marynarka jeszcze by uszła ale po dołożeniu spodni całość wyglądała gorzej niż fatalnie. Panie w sklepie zapewniały,  że tu się zbierze, tam się upnie i będzie super. Na szczęście P choć wyglądał na całkiem zadowolonego powiedział, że zdecyduje się do poniedziałku, ufff, miałam w planach wybić mu z głowy ten garnitur w domu, ale co jeśli nic byśmy nie znaleźli? Na szczęście znaleźliśmy i była to po prostu klasyka, bez udziwnień, bez "inności", bardzo ładny, elegancki garnitur, niech żyje prostota!
Wczoraj więc coś się działo, a dziś od rana mimo że są urodziny P i że zrobiliśmy budyniowe ciasto które nie wyszło i krakersy które były podstawą zaczęły pływać w roztopionym budyniu, cały dzień snuję się bez celu, czuję się przemęczona i zdołowana tym, ze jutro znowu do pracy. To zły objaw kiedy skręca Cię na myśl o tym.

Na wieczór żeby już tak zupełnie nie znarnować dnia poćwiczę znowu jogę, dzisiaj joga vinayasa dla początkujących

Pozdrawiam
K.

wtorek, 11 lutego 2014

Joga daje wycisk

Joga, tylko 25 minut i pociłam się mocniej niż przy P90x. Nie twierdzę, że asany były trudniejsze i bardziej wyczerpujące, ale kto nie wierzy niech spróbuje.
Jeśli się Wam podoba koniecznie zobaczcie kanał Ali Kamenovy

Pozdrawiam
K.

niedziela, 9 lutego 2014

Historia podłej kradzieży

Ostatni dzień stycznia. Z twórczego ciągu przeglądania internetowych informacji na który sobie pozwalam pijąc w pracy poranna kawę wyrwał mnie telefon od P. "Widziałaś gdzieś moje klucze?" Cholera, P ma zaraz zaprowadzić Kasię do przedszkola, stroją pewnie ubrani w kurtki bo on nie może sobie przypomnieć gdzie rzucił plik swojego żelastwa. Po południu wieści są równie kiepskie, co prawda w domu był zapasowy klucz do jednego zamka, ale tamte gdzieś przepadły. Ale przecież dzień wcześniej wchodził do domu z Kasią, potem przyszłam ja, P jeszcze gdzieś pojechał ale na 100% kluczy nie zabrał. Tajemnicza sprawa...
O 15 P jedzie po Kasie i jednak postanawia sprawdzić czy dzień wcześniej jednak wyszedł wieczorem z kluczami i je zgubił. Jadą więc tam a potem po mnie do pracy.
Wracamy ok 18. Muszę posprzątać sypialkę, dzień wcześniej kotka miała ruję i zasikała materac.. Pościeliłam łóżko, wytarłam kurze i zmyłam podłogę, była trochę zadeptana, ale Kasia lubi tu zakładać buty (ufff dobrze ze ciągle nie mamy tu mojego wymarzonego białego puchatego dywanu).
Zaczynamy ćwiczyć P90x. Zaczynamy od Abb-rippera, potem okazuje się, ze P nie chce iść według po kolei wg programu tylko chce robić "wtorkowe" ćwiczenia. Ok, umówiliśmy się,.że najpierw ćwiczy on, potem ja. Zadowolona, ze mogę trochę czasu spędzić na oglądaniu filmików na youtube rozglądam się za komputerem, nigdzie go jednak nie widzę, na stole leży myszka. Pytam P gdzie położył komputer, mówi ze na stole, odpowiadam że nie ma, oboje się śmiejemy myśląc że się wkręcamy. W końcu jednak rozumiemy, klucze tak jak podejrzewaliśmy zostały w drzwiach, ktoś je zabrał (sąsiedzi lub ktoś kto do nich przychodzi?), widział jak P odjeżdża autem o 15, musiał wiedzieć że czasami o tej porze jeździ po mnie, wszedł do mieszkania i zabrał kilka rzeczy. Oprócz tej zadeptanej podłogi (to jednak nie była sprawka Kasi) i braku laptopa nie było śladu, wychodząc zamknął nawet drzwi. Przeszukaliśmy szuflady, zniknął jeszcze aparat, dwa Kasi łańcuszki, próbował ukraść też Kasi pieniądze od babci, ale wypadły mu w przedpokoju i wsunęły się pod dywanik (dobrze mu tak). Idiota nie zabrał dwóch zegarków P, ale połaszczył się na kilka euro które miałam w stoliku nocnym w sypialce (po co mu te monety, przecież nie wymieni).
Przyjechała policja, niestety większość śladów została zatarta przez nas nim zorientowaliśmy się, ze zostaliśmy okradzeni (nie wspominając o sypialni gdzie wyszorowałam wszystko). Udało się jednak zebrać jeden odcisk buta.
Niestety obawiam się, że sprawca nie zostanie znaleziony, idiota zabrał nam stare sprzęty, jak to skwitowali moi koledzy w pracy "Kaśka, wy nie zostaliście okradzeni tylko zezłomowani". On zarobi grodze, my mamy poważne wydatki.
Laptop już odkupiony (okropny Windows 8- tęsknię za swoim starym złomkiem), aparat dopiero przed wakacjami. Obiecywałam więcej zdjęć, ale aparatu nie mam. Na szczęście mam nowy telefon z aparatem prawie tak dobrym jak ten ukradziony, więc jakoś sobie poradzę.
Mieliśmy dużo szczęścia, to nie był profesjonalista, przeoczył masę rzeczy które leżały na wierzchu, mamy swoje podejrzenia, póki co prowadzę swoje osobiste dochodzenie :-) Lata oglądania Herkulesa Poirot nie mogą pójść na marne :-), jednak poczucie bezpieczeństwa zostało trochę zachwiane, powoli wracam do siebie i dwa razy sprawdzam czy wyjęłam klucze z zamka.