środa, 8 stycznia 2014

"S" kobieta z pasją

Miesiąc temu odnalazła mnie na facebooku koleżanka sprzed 20 lat (nazwijmy ją S.). Chodziłyśmy razem do szkoły w klasach 2-4, dojeżdżałyśmy razem z innego osiedla specjalnie do tej szkoły sportowej jeszcze z jedną koleżanką. Tak zaczęła się nasza dziecięca przyjaźń kontynuowana korespondencyjnie jeszcze wiele lat po tym jak wszystkie odeszłyśmy z jednej szkoły a ja dodatkowo wyprowadziłam się na drugi koniec miasta. Oczywiście czasami udawało się spotkać, ale ostatnio miało to miejsce chyba ponad 10 lat temu.
Nie wiem jak Wy, ale ja często wspominam koleżanki z podstawówki, na ogół udawało się jeszcze przyjaźnić w szkołach średnich (różnych), ale już na studiach było gorzej, wiadomo, każdy wsiąknął w inne charakterystyczne dla swojej uczelni towarzystwo.
Wracając do S:  jakoś mnie wyparzyła mój profil mimo, że ciężko  mnie po nim rozpoznać, nie mam tam nawet zdjęcia i się nie udzielam, ale albo poznała mnie po rodzeństwie wśród moich znajomych albo po uczelni. Nie ważne. Ważne było to co poczułam widząc profil S: dumę. Tak, byłam dumna z koleżanki sprzed 20 lat. Mieszka w Australii, tam skończyła szkołę, a w dniu moich listopadowych imienin weszła na sześciotysięcznik w Himalajach. Dziewczyna żyje z pasją i robi to co kocha.
Nikomu nie zazdroszczę sukcesów,raczej determinacji i tego dnia narzekałam w pracy że S ma takie wspaniałe życie a ja ślęczę w tym biurze, potem biegnę do domu, mam kilka godzin dla dziecka, potem sen i cały cykl od początku, aż do weekendu kiedy właściwie tracę dwa dni i stresuję się poniedziałkowym powrotem do rutyny. Ale mój kolega zadał mi proste pytanie "ale żyjesz tak bo to Twój wybór?" TAK, odpowiedź brzmi po prostu tak. Ja bym przecież po prostu nie weszła nawet na 8 piętro w wieżowcu a co dopiero mówić o wspinaczce, a S już 15 lat temu pisała mi w listach że codziennie biega, na swoją kondycję pracowała latami. Ja bym nie mogła wyprowadzić się do Australii bo paraliżuje mnie myśl o pająkach które tam się czają. Inna sprawa: S nie ma dziecka, jest wiec bardziej mobilna. Moje dziecko też było wyborem, nie przypadkiem więc nie mogę na nic narzekać. Poza tym przecież moje marzenia i pasje są zupełnie inne, ja chciałam pisać kryminały. I co mi przeszkadza w zrealizowaniu tego? Nic i nikt poza mną samą, To ja marnuję czas na głupoty zamiast poświęcić godzinę dziennie lub nawet co dwa dni na pracę nad książką, na pracę narzekam, ale nie mogłabym nie pracować i być w domu, nawet świąteczna przerwa mnie dołowała.
Reasumując: aby spełniło się moje marzenie o zostaniu autorką kryminałów wystarczy tylko zabrać się za pisanie, może więc aby żyć z pasją wystarczy odrobina mobilizacji?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz