czwartek, 9 stycznia 2014

Kiedy byłam "Gender"

Witam

 "Gender" to ostatnio bardzo słynne słowo, równie słynne co nie zrozumiałe. Kiedy ktoś chce podjąć przy mnie ten modny teraz temat pytam czy wie co to słowo oznacza. Na ogół w odpowiedzi słyszę coś co akurat tego dnia było napisane na głównych portalach, niestety najczęściej w komentarzach.
Oczywiście najsłynniejsze jest "bo w jakimś przedszkolu przebierali dzieci..." Akurat czytałam o sprawie tego przedszkola od którego wszystko się zaczęło i oczywiście nikt się nie przebierał. Ale nie będę dementowała teraz plotek rozsiewanych przez "wiadome środowiska".
Powiem szczerze: oszołomy są po każdej stronie barykady, nie dziwię się kobietom, że boją się przyznać że nie widzą nic złego w feminizmie lub te odważniejsze: że feministkami są, po tym jak opatrzona w mediach etykietką "feministka" oznajmia, że w wigilię podda się aborcji. Kobiety które nie popierają aborcji lub przynajmniej pełnego prawa (a raczej dostępu) do niej nie chcą się identyfikować z feminizmem. A szkoda, bo to podobnie nie rozumiane słowo jak Gender.
Nieświadomie wprowadzałam Gender do przedszkola swojej córki 2 lata temu, wtedy nikt oprócz jednego ojca który zareagował jakby miano mu "spedalić" syna. Mała K miała wtedy 4 lata, w grudniu było zebranie przedświąteczne i rodzice z nauczycielami ustalalali co kupić dzieciom za pieniądze z komitetu na gwiazdkowy prezent. Zaproponowałam w toku dyskusji, żeby zabawki były jednakowe dla wszystkich, zeby dziewczynki nie dostawały lalek, a chłopcy samochodów, takich rzeczy pewnie każde miało w domu mnóstwo, a według mnie coś do zabaw plastycznych lub ogólnie rozwijających byłoby lepsze. W rezultacie takie "uniseksowe" były właśnie te prezenty. Gdybym zrobiła to teraz, w czasie kiedy granica absurdu została przekroczona to mogłabym usłyszeć zarzuty o rozbijanie tradycyjnego i naturalnego porządku i prawa boskiego?
Kiedy K. była w 1 grupie jako trzylatka, na uroczystość z okazji Dnia Mamy sala została udekorowana rysunkami (z jakiś książek, nie były to rysunki dzieci) kobiet- mam które gotują, prasują, zmywają. Nie jestem osobą, która się czepia i szuka dziury w całym, ale wtedy poczułam że coś jest nie tak, że albo kobiety zapierdzielają na drugim etacie w domu bez chwili wytchnienia z uśmiechem na twarzy, albo to ja jestem jakaś dziwna. No ale przecież my jesteśmy rodziną patologiczną, bez ślubu, oboje pracujemy, nie wpuszczamy księdza po kolędzie, mamy jedno dziecko, P mimo, że jest silnym mężczyzną (fizycznie i psychicznie) gotuje, sprząta i zajmuje się córką, nie interesuje go funkcja "głowy rodziny", mogę ją zawłaszczyć ja. Ja po pracy czasem siedzę przy komputerze, czytam córce "małą książkę o feminizmie" i omawiamy atlas anatomiczny dla dzieci nie omijając stron dotyczących organów płciowych, sprzątam i gotuję kiedy mi się chce (podobnie jak P), tak więc czasem mamy bałagan a na obiad musimy zamówić pizzę.
Nie lubiłam kiedy K przynosiła z przedszkola teorie, że pewne zabawki są chłopięce, teraz na szczęście to minęło, więc w  końcu wyjęliśmy z pudełka sterowany samochód. Moja córka jest dziewczynką (co za genialne odkrycie), ma masę samochodzików, ale większość ubrań jest różowych, nie mam z  tym problemu, ma też masę lalek, bawiąc się nimi tworzy tradycyjną rodzinę (tzn lalka- dziewczyna + mąż ken + dzieci i zwierzaki), to normalne i jak widzicie zdarza się w feministycznym domu. Ale wiecie co mnie cieszy? że w zabawie Barbie odwozi dzieci do przedszkola swoim różowym autem, odwozi męża do pracy i sama również jedzie do swojej.
A wiecie kiedy jestem bardzo dumna? Kiedy Mała K. idzie z popsutą zabawką do mnie, w tym momencie P mówi że jej naprawi a ona mówi "przecież mama jest inżynierem" :-)

Cholera, tekst jak zwykle długi, a ja mogłabym pisać i pisać na ten temat. Cóż, chyba kiedyś do niego powrócę.

Wracając jeszcze w ostatnim akapicie do tematu: powinnam podziękować posłance Kempie za jej fantastyczną krucjatę przeciw Gender, może tym sposobem jak bardzo się postara to uda się jej odebrać kobietom prawa wyborcze i dzięki temu już nigdy nie zasiądzie w sejmie?

A jakie jest wasze zdanie?
Pozdrawiam
K.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz