wtorek, 3 grudnia 2013

Moja pierwsza inwestycja

Stało się. W końcu zaryzykowałam. Nie jest to może szaleństwo, nie wzbogacę się znacznie, ale mam przynajmniej nadzieję, że zyskam więcej niż trzymając pieniądze w przysłowiowej skarpecie lub na zwykłym, nisko oprocentowanym koncie oszczędnościowym. Jeżeli zależy nam na tym żeby oszczędności nie traciły swojej wartości to wg mnie nie ma to już znaczenia czy inwestujemy 1000zł czy 10 000zl, najważniejsze żeby choć trochę zyskać.
Nie jestem jednak specjalistką w tej dziedzinie, nie będę Was namawiała do jakichkolwiek produktów czy usług, ale może uda mi się zachęcić kogoś do zainteresowania się tym tematem. Zwłaszcza my, kobiety powinnyśmy przyznać głośno, że pieniądze są ważne nie bojąc się jednocześnie posądzenia o "materializm". Ważne są przede wszystkim NASZE pieniądze, zarobione ciężką pracą, dlatego musimy o nie dbać i pozwolić im się rozmnażać lub przynajmniej nie marnować się, bo to byłby brak szacunku do samych siebie i wysiłku który włożyłyśmy w ich zarobienie.
Tak więc wczoraj poszłam o swojego banku i w ciągu kilku minut miałam założony rachunek maklerski. W ten sposób mogłam zapisać się na akcje firmy z branży energetycznej (ten rynek jest mi znany z racji wykonywanej pracy, mam więc nadzieję, że się nie pomyliłam).
Od razu powiem, że nie kupiłam wielu akcji (pojęcie względne), ale dużo poniżej limitu przysługującego indywidualnym inwestorom, po prostu nie miałam wystarczająco dużo pieniędzy do przeznaczenia na ten cel, ale i tak jestem z siebie zadowolona, że przynajmniej w tej dziedzinie konsekwentnie realizuję plan dbania o swoje finanse. Pierwszym krokiem było jednak pożegnanie się z mitem, że pieniądze nie są ważne.
Pozdrawiam
K.

1 komentarz:

  1. brawo! gdybym dysponowała gotówką i wiedzą na ten temat to może też bym w coś zainwestowała, ale teraz grudzień ciężki okres...prezenty, święta

    OdpowiedzUsuń