sobota, 2 listopada 2013

Dlaczego nie jesteśmy "bogate"?

Muszę się przyznać, że bardzo lubię wszelkie książki z serii "Grzeczne dziewczynki..."
Pierwszą, którą wpadła mi w ręce nie była akurat kultowa już i ta która chyba zapoczątkowała ten motyw  czyli "Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne tam gdzie chcą" Ute Ehrhardt, ale inna która jest kontynuacją tego pomysłu: "Grzeczne dziewczynki nie awansują. 101 błędów popełnianych przez kobiety, które nieświadomie niszczą własną karierę" napisana przez Lois P. Frankel. Książka ta otworzyła mi oczy, na 101 błędów popełniałam chyba 90. A potem zaczęłam pracować nad moim zachowaniem w pracy i mimo to, że wciąż nie jest tak jakbym sobie życzyła to są widoczne postępy (między innymi nie dałam się już zbyć podczas negocjacji o podwyżkę). To było 3 lata temu.
Natomiast kilka miesięcy temu kupiłam następną książkę tej autorki "Grzeczne dziewczynki się nie bogacą. 75 błędów, które utrudniają kobietom osiągnięcie niezależności finansowej".
Tutaj na szczęście nie okazało się że jestem "finansową frajerką", ale wciąż trochę muszę nad sobą popracować.
W każdym razie w książce był ciekawy test. Trzeba było odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących samego siebie, a raczej szybko dokończyć zdania. Zrobiłam eksperyment i prosiłam męża (ok, tak naprawdę to nie jest mój mąż, ale konkubent, jednak brzmienie tego słowa jest straszne) o odpowiadanie tak jakby mówił o mnie.
Ciekawe, bo jego odpowiedzi trochę pokryły się z tym co było napisane w książce: jak społeczeństwo podchodzi do "bogactwa" kobiet (podobnie jak do "władzy", ale to już temat na inny post).

Pytanie: Nie jestem bogata ponieważ...?
Ja: za mało pracuję, nie robię dodatkowych rzeczy, które teoretycznie bym mogła
On: Bo nie wyszłam bogato za mąż
Pytanie: ...a to dlatego że...?
Ja: jestem leniwa
On: bo jesteś ze mną
Pytanie: Gdybym byłą bogata, czułabym się...?
Ja: Bezpiecznie
On: Spełniona
Pytanie: Jeśli chodzi o ludzi bogatych, rodzice zawsze mówili mi...?
Ja: że pieniądze szczęscia nie dadzą
On: (to samo co ja)
Pytanie: Gdybym skoncentrowała się na dążeniu do bogactwa, mój mąż/partner poczułby się...?
Ja: Dumny
On: Wspaniale
Pytanie: Bogata kobieta to taka, która
Ja: Jest niezależna
On: może sobie na wszystko pozwolić
Pytanie: Przed podejmowaniem ryzyka w celu wzbogacenia się powstrzymuje mnie:
Ja: Strach że wszystko stracę
On: Ja! (Tak to prawda, zawsze stara się wybić mi z głowy moje szalone pomysły)
Pytanie: Z gospodarowaniem pieniędzmi radzę sobie...? (Tu odsyłam do poprzedniego wpisu)
Ja: Tak sobie
On: Tak sobie
Pytanie: Czuję że pieniądze to ...?
Ja: środek do celu
On: ? (brak odpowiedzi)
Pytanie: Bogata kobieta robi na mnie wrażenie..?
Ja: Pewnej siebie
On: Zadufanej

Zwróćcie uwagę na ostatnie pytanie: po naszej rozmowie okazało się, że mamy podobną wizję tej bogatej kobiety, inaczej jednak nazwaliśmy te same cechy.
Ciekawe sąjeszcze dwa pierwsze pytania, a raczej odpowiedzi na nie: Ja zawsze wiedziałam że mogę liczyć tylko na siebie, nigdy nie wyobrażałam sobie być żoną przy bogatym mężu, ale okazuje się, że nawet mój partner stereotypowo pomyślał, że kobieta może być bogata gdy ma bogatego męża (lub jak coś odziedziczy).

Oczywiście mówiąc o bogactwie nie mam na myśli żadnej konkretnej kwoty która musi być zdeponowana na naszym koncie, chodzi o ten stan kiedy wiesz, że możesz żyć "normalnie", kiedy nie musisz zastanawiać się co kupić w sklepie, czy stać Cię na prezent dla dziecka bez okazji, czy kupno podręczników nie będzie dla Ciebie nadwyrężeniem budżetu. Bogata kobieta nie musi być tą, która od razu może pozwolić sobie na każdą ekstrawagancję lub nawet przedmiot codziennego użytku, czasem może czekać aż odłoży pieniądze. Ale może najważniejsze to mieć tą wolność, która pozwoli na oszczędzenie chociaż małej kwoty w miesiącu? A moze to tylko świadomość, że stać nas na spłatę kredytu?
Granicę bogactwa każda powinna wyznaczyć sobie sama.

Postaram się przy okazji zrecenzować Wam kilka książek o "grzecznych dziewczynkach" bo niektóre są fantastyczne, inne zaledwie średnie więc szkoda byłoby wydać pieniądze jeśli jesteście zainteresowane.

Zachęcam również do zrobienia testu o którym pisałam. Można się dużo o sobie dowiedzieć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz