czwartek, 24 października 2013

Urodziny

Dziś są moje 33 urodziny. Kolega z pracy z którym siedzimy w jednym pokoju życzył mi po naprawdę długim przemyśleniu, godnym raczej filozofa niż inżyniera (z doktoratem) żebym dalej miała tak dużo szczęścia jak do tej pory, bo z moim podejściem do życia będzie mi ono dalej potrzebne.
Na początku zupełnie zignorowałam opinię "tytana pracy" ze świetnym PR, bo w pracy nie mam wobec niego kompleksów ani nic do zarzucenia sobie jeśli chodzi o wykonywane obowiązki, ale później zaczęły mi te słowa dźwięczeć w głowie: czyżby on był jedną z wielu osób które uważają że mam szczęście (nie że zapracowałam) że mam TAKĄ pracę, TAKĄ pensję itd. Oczywiście praca jest dobra, pensja też, zwłaszcza jak na lokalne warunki, ale na pewno nie jest to poziom nieosiągalny lub poziom, który powinien być  czyimkolwiek szczytem marzeń (myślę, że jeśli chodzi o zarobki to nigdy nie ma szczytu).
W każdym razie pomyślałam sobie: "myśl o mnie co chcesz jesteś o 8 lat starszy, zobaczymy gdzie ja będę w Twoim wieku, bo póki co mimo twojego doświadczenia zawodowego i doktoratu tkwimy  w tym samym biurze, przy tych samych tematach (niestety to chyba sprawia że w dobie kryzysu coraz częściej przy osobach trzecich mówi rzeczy które mają obniżyć moją wiarygodność jako dobrego pracownika)".
Życzenia które sprawiły mi przykrość dały jednocześnie siłę do dalszego działania, w tym dalszego szukania nowych wyzwań (ok, przyznam się, że dopiero w zeszłym tygodniu wysłałam jedno CV).
Pozdrawiam
K.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz